Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Dlatego wolę koty.

miluska26788

Opowiem Wam historię:

Razu pewnego w małej miejscowości była sobie dziewczynka, Magdalenka (uwielbiam to imię). Mała Magda była ładną, sympatyczną, uroczą i grzeczną osóbką. Miała piękny uśmiech i zgrabny nosek. Jak każda grzeczna dziewczynka była posłuszna, robiła to, o co inni ją prosili. Później prośby zmieniły się w słowo MUSISZ. I tak dorastająca Magdalenka MUSIAŁA się dobrze uczyć, opiekować siostrą, pomagać w domu, być grzeczną, itp.

W gimnazjum Magda uczyła się pilnie, ponieważ chciała być adwokatem. Zawód marzenie dla niej. Poszła do najlepszego liceum w powiecie, oczywiście z internatem. Tam również MUSIAŁA się pilnie uczyć, ale marzenie prawnicze MUSIAŁO zejść na inny tor, ponieważ rodzice załatwili jej wolontariat w szpitalu. Według ich marzeń MUSIAŁA zostać lekarzem.

 daleko od domu, skazana na samą siebie, miała wrażenie, że ma odrobinę swobody. Miała wrażenie... Pewnego razu nie odebrała telefonu, który został w pokoju, a ona pomagała w lekcjach innym osobom. W tamtych latach telefony były jak cegły, także powiedzenie rodzicom, że nie słyszała go, został w pokoju nic nie dało - dostała po raz pierwszy opierdol. Płakała. po cichutku. Wtedy po raz pierwszy straciła pewność siebie. 

W liceum również poznała swojego pierwszego chłopaka, nie było różowo, nie było chemii, było normalnie. Nie kochała go, ba nie wiadomo czy nawet go lubiła. Na koniec szkoły straciła dziewictwo. Powiedział jej, że słaba jest i nie krwawi. Przez całe liceum traciła pewność własnej osoby. Na zewnątrz była ładną, uroczą osóbką, w środku kłębkiem nerwów.

Matura nie poszła jej tak, jak chciała. Zdała ją. Przeciętnie. Nie dostała się na medycynę, za pierwszym razem. Przy drugiej rekrutacji postawiła wszystko na jedną kartę i poszła na uczelnię techniczną. MUSIAŁA sama zapracować na akademik, szkołę, wyprawkę, pociągi. Rodzice nie byli zadowoleni. Według nich MUSIAŁA zostać w domu. Zrobiła im na przekór, 1 października wsiadła w pociąg i pojechała z myślą, że wróci jako inżynier. Dwa tygodnie wcześniej przyszedł list z medycyny, że została przyjęta.

Studia upłynęły jako chwile płaczu, nerwów. Po 5 latach wyszła jako mgr inż. Magdalena..... I na tym bajka się kończy, ponieważ na tym etapie skończyło się JEJ życie. Dalej MUSIAŁA robić inne rzeczy.

W międzyczasie całkowicie straciła swoją wiarę w siebie. Była jak plastelina. każdy formował z niej własną wizję Magdaleny. Rodzice, koleżanki, chłopcy. MUSIAŁA być dobrą córką, przyjaciółką, dziewczyną, kochanką, studentką itp. Nie miała własnego zdania. Robiła to, czego od niej wymagano. Jeśli odważyła się na własne zdanie spotkała ją kara. Psychiczna. Swoją drogą przemoc psychiczna jest skuteczniejsza od fizycznej. I tak, zawsze kogo spotykała na swej drodze zakochiwał się w niej od razu. Była ideałem, robiła to, co każdy oczekiwał od niej. Zawsze lubiła to, co inni. Była idealną kochanką, ponieważ zawsze miała orgazm, nie ważne czy udawany czy nie. Zawsze godziła się na prace, stanowisko, itp. Nikt nigdy nie zapytał jej, czego ona oczekuje od życia, kim ona chce być. Dawała szczęście, ale sama była nieszczęśliwa.

Podobno przy tresurze psów jest zasada, że należy złamać jego psychikę, wtedy będzie posłuszny. Jeśli nie zrobi czegoś, czego właściciel żąda, należy go tłuc, aż będzie się słuchał. Takie psy żyją krótko, ponieważ później są wypaczone.

Dlatego wolę koty.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • 45gogula

    samo życie, jakie przykre czytać o tym czego samemu się doświadczyło... jakie przykre, że niewiele się zmienia , a sporo takich "Magdalenek" nadal trwa w schemacie "musisz dla innych"

  • miluska26788

    Przykre jest to, że ludzie potrafią wykorzystać takie "Magdalenki". Traktują je jako worek treningowy. "Masz być lepszą wersją mnie", w konsekwencji nie mogą znieść tego "ideału" i zaczynają się na nim wyżywać.

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci