Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

motyle czy niestrawość?

miluska26788

Nie było mnie długo....za długo. Wszystko spowodowane tym, że poznałam kogoś. Tak bardzo chciałabym powiedzieć, że poznałam kolejnego sex-frienda, że poznałam kolegę, że poznałam następnego casanovę. Ale nie powiem....

Wiecie, co mnie wkurza? Że każdy uważa, ze miłość to poświęcenie, że rezygnujesz ze swoich marzeń dla dobra drugiej osoby. No kurwa! Sorry, ale to dla mnie jest "kryzysowy związek". Miłość to partnerstwo, a nie poświęcenie, albo robimy to, co chcemy i wspieramy się wzajemnie, albo "zróbmy miejsce" dla kogoś innego. Dlatego właśnie tyle czasu jestem singlem, bo nie mam ochoty się poświęcać.

A teraz po kolei

Poznaliśmy się na jakimś portalu społecznościowym. Nie było to żadne buuuum. Wiecie, że zanim spotkam się z kimś, bawię się w agenta CIA i sprawdzam wszystkie informacje o nim. Znalazłam go na gl, w bazie innych portali (nie mówię o fejsach), więc myślę: czemu nie? Wiadomo spotkania u mnie, znaczy w moim mieście. No i się zaczęło. Przestałam to kontrolować, pozwalając jemu na trochę więcej niż minimum zachowawcze. Niby fajnie, niby miło, ale jednak czuje taki niedosyt. Wyjaśniłam, że związek ze mną nie ma zakończenia w stylu "i żyli długo i szczęśliwie".

Czego się obawiam? Tego, że któregoś pięknego dnia będę miała powtórkę ze związku z T., czy innym kryzysowym narzeczonym, kiedy to obudzę się z pierścionkiem na palcu i ręką w nocniku, kiedy będę o krok nad przepaścią w dorosłe życie, kiedy będzie "o mało co" i droga powrotna będzie ciężka. Kiedy to on będzie decydował, co jem na śniadanie, w co się ubiorę, gdzie spędzimy wakacje...

Poczekam do końca 3 miesiąca (według zasady: za 3 miesiące mi przejdzie, za 3 miesiące stwierdzę, że mam niestrawność, że rzygam tą znajomością), jeśli po tym czasie, będę miała te same obawy, jakie mam teraz - nie ma sensu w to brnąć, jeśli nie, dam sobie szanse.

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci