Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Niedopowiedziana sytuacja

miluska26788

Wiecie, czego nie lubię? Niedopowiedzianych sytuacji. Tak, każdy z Was pewnie takie ma. Wiecie, o co chodzi?

 

Spotykasz fajnego faceta, umawiacie się na spotkanie, zauważasz, że macie wiele wspólnego, ogólnie wszystko przebiega zgodnie z planem. Najlepsze zakończenie udanej randki? Kolejna randka/spotkanie. Niestety dzień wcześniej, dzwoni i przekłada. Nie spotykacie się już w ogóle. Inna wersja: macie na siebie ogromną ochotę, wkrada się wątek uwodzenia, ale nie lądujecie w łóżku, czekasz na kolejny etap. Nie nadchodzi.

 

Nie myślę o sytuacjach, kiedy moje zaangażowanie to wyczekiwanie na telefon od faceta lub śledzenie jego profilu na facebooku, tylko o bardziej czynnych reakcjach. Skoro ktoś mi się podoba, a wiem, że wszystko ułożyło się pomyślnie, to kiedy mam ochotę na wyjście do kina, na imprezę dzwonię i proponuje spotkanie. Jeśli to facet okazuje mi zainteresowanie, a ja chciałabym o nim zapomnieć, to wtedy organizuje randkę spokoju, czyli daję do zrozumienia, że nic nie będzie między nami, a jedynie mogę mu zaproponować koleżeństwo. Do dziś mam takich kolegów, znajomych. Nie rozumiem sytuacji, kiedy ktoś najnormalniej w świecie ucieka od odpowiedzi. Po drugie wyznaje zasadę „nie jesteś zainteresowana – zrób miejsce innym”.

 

Podobnie było z Casanovą. Randka nie bardzo udana, ale kurczę każdy może mieć zły dzień – ja wtedy miałam. I co? Pamięta o mnie wtedy, kiedy czegoś potrzebuje. Kolejny przypadek miałam nie tak dawno. Spotykałam się z jednym facetem. Miły, inteligentny, oczytany. Bardzo chciał iść do kina na Greya, na co się zgodziłam (!). Zarezerwowałam bilety, wszystko już ustawione. I co? Nie przyjdzie, bo coś! No kurwa jego mać! To ja poświęciłam się i wybrałam na ten film, a ten mnie wystawił. Oczywiście później kontaktu nie było żadnego, na sms-y nie odpisywał. Nie było mi przykro, nie obwiniałam się, że coś spieprzyłam, ale miałam takie dziwne uczucie, że jak nie wiele trzeba, aby stracić „w moich oczach”. Gdyby trafił na kogoś innego, pewnie nazwany byłby palantem. I uwierzcie mi, że inaczej bym się czuła, gdyby napisał lub powiedział „nie chcę się spotkać…”.

 

Ja rozumiem, że teraz jest moda na samców alfa i jak to mówi RED, każdy samiec alfa posługuje się tekstem „zadzwonię mała”, ale ludzie! Każda moda kiedyś przeminie i nie każdy facet potrafi być tym sławnym „samem alfa”.

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci