Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Melancholijnie

miluska26788

Zastanawiam się dlaczego jeszcze myślę o K.? Sądziłam, że ten etap mam już za sobą, że pogodziłam się z tym, że jest kochającym mężem, ojcem. Jednak czasem myślę o tym, co nas łączyło, o chwilach razem spędzonych, o momentach kiedy milcząc rozumieliśmy się doskonale. Mówi się, że do szczęścia nie wiele potrzeba, ale również należy je docenić, ponieważ trwa bardzo krótko. Czy w takim razie moje szczęście już przeminęło?

K. wkradł się do mojego życia jak złodziej pod osłoną nocy. Żadne z nas nie planowało tego, co się później wydarzyło. Miał być to zwykły wolny, luźny związek, głównie seks. Za wiele czasu spędzaliśmy razem, za wiele ze sobą rozmawialiśmy. Z relacji sex-friends przeistoczyliśmy się w przyjaźń. Ja nie planowałam, że się w nim zakocham. On nie planował mnie zranić. Półtora roku temu dokonał wyboru. Nie mam żalu, już nie. Nie mam pretensji, już nie. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, stało się. Niedługo po tym spotkałam Hjundaja, dzięki niemu przetrwałam najgorsze chwile, ale związku na siłę nie chciałam stwarzać, nie pasowalibyśmy do siebie. Każde z nas czegoś innego oczekiwało od drugiej osoby, od życia, od siebie. Teraz Hjundaj znalazł swoją wybrankę, domyślam się, że spełnia wszystkie podpunkty na jego liście. Mam wrażenie, że poniekąd chciałam Nim zastąpić K.

Wiem, że K. jest teraz szczęśliwy. A ja? Na swój sposób również, ale może właśnie przez K. nie chcę się wiązać. Chociaż mam nadzieję, że któregoś dnia spotkam kogoś, kto wypełni (a nie zastąpi) miejsce po nim, kogoś, kto spełni moje oczekiwania i sprosta wymaganiom.

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci