Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Lista TYCH lepszych kochanków, sex-friendów, chłopaków, facetów, z którymi się przespałam.

miluska26788

Była lista najgorszych to teraz czas na TYCH lepszych lub „nawet-nawet” kochanków, sex-friendów, chłopaków, facetów, z którymi się przespałam.

Albo nie! Lista godnych zapamiętania mężczyzn :) do dn. 23.03.2015 (ponieważ zawsze coś się może zmienić)

Kolejność przypadkowa

Jeżyk (od śmiesznej fryzury) – w seksie szału nie było, ale minetka hmm to było coś! Ogólnie wszystko przemawiało za tym, aby zakończyć znajomość 5minut po poznaniu się, ale mówię, „co mi szkodzi?” i nie żałowałam tego. Pierwszy raz (na tamte czasy), ktoś robił mi tak dobrze językiem! Do tego dołóżmy czekoladę, wino, kostki lodu… rewelacja! Gorzej było w samym seksie, nie narzekam oczywiście, ale baaaardzo długo dochodził. Po 40minutach ja już miałam naprawdę dosyć, a on się dopiero rozkręcał.

Adam (miał inne imię, ale z racji tego, że był moim pierwszym, z którym miałam orgazm postanowiłam go tak nazwać) – świetny w relacji damsko-męskiej, świetny w łóżku. Poznałam go w czasach studenckich, pamiętam również, że przepierzyliśmy cały pokój akademicki, łazienkę, jego samochód oraz plener. Spędziliśmy ze sobą 2dni i niestety tylko tyle, ponieważ później już więcej nie poszliśmy do łóżka, straciliśmy kontakt. Jak to na studiach bywa, ludzie gadają różne rzeczy, wtedy popsuli nam tą relację.

Pan Prawnik – dużo starszy ode mnie. W sumie to nawet nie chciałam się z nim spotykać, nie ze względu wieku, ale dlatego, że miał dzieci. W seksie było rewelacyjnie, tak ja chciałam, przyjemnie, z wyczuciem. Rozstaliśmy się, ale w dalszym ciągu cos do siebie napiszemy.

K. – o nim już pisałam, więc nie będę się powtarzała.

Grey – przydomek banalny, ale inaczej go nazwać nie mogę. Mój nauczyciel w seksie, w perwersji, w miłości. Z nim przełamałam się do oralu, nauczyłam kilku "tricków", z nim spróbowałam rzeczy, które powodują rumieńce u innych albo skazanie na stos. To, co mi się z nim kojarzy, to brak majtek, przy każdym spotkaniu nie zakładałam ich. Raz, na samym początku założyłam i zerwał mi je, także doszłam do wniosku, że nie ma sensu ich nosić, oczywiście bardzo mu się to podobało. Z nim spróbowałam wszystkiego, łącznie ze sprawdzeniem gdzie jest moja granica. Szpicruta, kajdanki, obroże i inne nabrały innego znaczenia. Pamiętam po jednej z naszych zabaw, gdzie użył właśnie szpicruty oraz zerżnął mnie na 50 możliwych sposobów (jak już jesteśmy przy Greyu, a co!), wracając do samochodu, szłam jak pijana. Pijana szczęściem, orgazmem, zmęczeniem. Zapytał wtedy z tym jego szelmowskim uśmiechem "a dlaczego tak idziesz dziecinko?" "ponieważ mam nierówne obcasy". Przyznam szczerze, że trochę mi tego brakuje… Dlaczego się rozstaliśmy? Bo zaczęłam się w nim zakochiwać i oboje doszliśmy do wniosku, że lepiej jest przerwać.

 

Po drodze oczywiście byli inni, mniej lub bardziej zadowalający, jednak póki, co Tych uważam, za szczególnych.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci