Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Złe miłego początki

miluska26788

Praca z ludźmi jest pracą wspaniałą, ale też denerwującą i wymagającą dużego wkładu własnego, psychicznego wkładu, odporności. Kiedyś pracowałam, jako pośrednik kredytowy i to, czego się tam nauczyłam nikt i nic mi nie zabierze. Ileż razy to ja się nasłuchałam opinii na temat banków, kredytów, doradców i pośredników, a przy okazji i mi się dostało, bo Pani, która przyszła do biura miała dzisiaj zły dzień i musiała napić się krwi bezbronnej dziewicy.

 

Nie chcę teraz mówić, jaka ta praca była okropna, bo tak szczerze, to ja ją bardzo lubiłam i nie ze względu na prowizję, a czasem była nawet, nawet, ale coś za coś. Rozwinęłam skrzydła pod względem pewności siebie, kontaktów z ludźmi. Nauczyłam się być asertywna i dojrzała, ponieważ ciężko z podejściem niewinnej dziewicy rozmawiać z ludźmi, trzeba było pokazać w niektórych sytuacjach pazur, inne oblicze, zdecydowanej byznesłumen.

Pamiętam miałam kiedyś sytuację, a były to moje początki, zgłosiła się do mnie Pani z trudną sytuacją, nabrała bardzo dużo kredytów i nie miała już pieniędzy na ich spłatę. Pamiętam, że o nic ja wtedy nie pytałam, tylko słuchałam i notowałam. Po pół godzinie rozmowy z nią miałam już nakreślony profil tej osoby, wiedziałam wszystko, co było mi potrzebne w celu określenia zdolności dla tej Pani. Niczego jej nie obiecałam, powiedziałam, że dopiero zaczynam tą pracę i postaram się jakoś jej pomóc. Zwróciłam się wtedy do mojego przełożonego i przedstawiłam mu wszystkie informacje, popatrzył na mnie, wyjął swój kalkulator i stwierdził, że nie zarobi za dużo na tym i mam powiedzieć, że nie ma zdolności. Jak się wtedy wzburzyłam! Spytałam się wtedy, czy liczy się dla niego tylko prowizja czy sam fakt pomocy? Odpowiedział mi, że dawno temu przestał pracować dla idei, ale widząc moją reakcje postanowił mi pomóc. Trzy dni wydzwaniałam do doradców, szukałam zdolności, próbowałam wszystkiego, przełożony nie robił nic, tylko kierował, mówił, „to nie przejdzie”, „tu nie próbuj”. Kiedy spytałam, dlaczego od razu nie powie mi, co mam robić, odpowiedział „TY masz być doradcą, a nie sprzedawcą, naucz się myśleć logicznie, analitycznie i jak bankowiec”. Kredyt w końcu udało mi się załatwić, oczywiście to on załatwił, ale od tamtego czasu wziął mnie pod swoje skrzydła.

Nie zawsze było kolorowo, czasem zdarzały się sytuacje beznadziejne, kiedy na hasło „bez BIK”, przychodzili wszyscy i byli wielce zaskoczeni, kiedy na pytanie „a dochód, z jakiego tytułu?” Rzucali we mnie wyzwiskami od szmat, złodziei, lichwiarzy i innych, bo „dochodu jej się zachciewa”. No życie. Na przyszłość, do każdego kredytu potrzebny jej udokumentowany dochód, miej nawet stypendium, ale musisz pokazać papier, że jest.

Powiecie pewnie, że praca pośrednika to istna katastrofa, a ja wam powiem, że zależy jak na to spojrzysz. Pan Casanova powiedział mi, że on nie potrafiłby żyć na krzywdzie ludzkiej, bo to wpieprzanie ludzi na minę, ale ja powiem tak: Nikt nie kazał nikomu brać kredytu, pistoletu do głowy nie przykładałam, kiedy pieniądze były wydawane na głupoty, a ja nie zakładam nikomu pętli zadłużenia na szyi, tylko daję wybór – masz tu kredyt, zrób tak i tak, przyjdź za pół roku, zmniejszę ci ratę i wyjdziesz z zadłużenia, ale każdy ma prawo do własnego zdania.

Czy wróciłabym teraz do kredytów? Nie, z prostego powodu, nie należy się cofać. To, czego nauczyłam się tam, przydało i na pewno przyda mi się dalej w życiu, ale nie widzę się ponownie w
tej roli, chociaż nie wykluczam pośrednictwa ze swojego życia.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • lukkkkk1

    Ciężka sprawa. Wybór pomiędzy moralnością a własnym dobrem. Tylko w takiej sytuacji poznajemy nasze człowieczeństwo.

    Zapraszam do siebie: redmind.pl/

  • miluska26788

    Kwestia wyboru. Na samym początku pracy uświadomili mnie, że "bank to nie instytucja charytatywna...". Może właśnie dlatego nie pracowałam tam długo, zachowując resztki człowieczeństwa :)

  • lukkkkk1

    W pewnym momencie kapitalizm zaczął zjadać własny ogon....

  • Gość: [gotowkanajuz.com.pl] 194.99.105.*

    Wszędzie praca z klientem bywa kłopotliwa, nie tylko w bankach. Dają radę Ci z silnym charakterem. I taka praca rzeczywiście dużo uczy.

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci