Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

Nie szata zdobi człowieka...

miluska26788

 Ten, kto to powiedział, był "piękny i gładki" lub nie był kobietą. Spójrzmy prawdzie w oczy, ale każdy z nas zwraca uwagę na wygląd i nie ma, że nie! Co z tego, że mówimy liczy się wnętrze skoro pierwsze, co robimy to "obczajamy" wygląd, patrzymy na ręce, twarz, piersi, tyłek czy w co druga osoba jest ubrana.

Przyznaję z ręką na sercu, że przez bardzo długi czas byłam osobą "niewidzialną" dla innych, czy zależało mi na popularności? Raczej nie, miałam za to dużo czasu na obserwowanie innych. Miałam trądzik, leczyłam się tabletkami więc co za tym idzie byłam "opuchnięta" szczególnie w okolicy brzucha i tyłka i też liczyłam na to, że ktoś spojrzy na moje "wnętrze" i co? I dupa! Nie będę zanudzała, że pomogły mi ciężkie antybiotyki i kremy itp. bo to nie odpowiednia chwila na to, ale właśnie poprzez "życie z boku" nauczyłam się cierpliwości oraz tego, że człowiek jest istotą, która łatwo omotać i (co najśmieszniejsze) ona się na to zgadza.

Nigdy, no dobra, prawie nigdy, nie miałam problemów z komunikacją werbalną, potrafiłam zakręcić ludźmi, z różnym skutkiem, ale potrafiłam. Kiedy wyleczyłam moją dolegliwość, zaczęłam inaczej postrzegać świat, niestety obecny, dzisiejszy świat kieruje się wyglądem, i nie ważne jak mądra, inteligentna, przebojowa jesteś, skoro nie masz odpowiedniego fejsa.

Nie wierzycie? Dam przykład. Na studiach poznałam kilka osób (płci męskiej oczywiście), którzy bardzo mi się podobali, ale wiadomo na wykłady chodziłam normalnie, na luzie. Nie zwracali uwagi, ale kiedy założyłam sukienkę i obcasy, reakcja była natychmiastowa, łącznie z zaproszeniem na piwo/dyskotekę (studenci!). Inny przykład? Spotkałam po latach (latach trądziku) starego kolegę ze szkoły średniej. Jak w tamtym czasie byłam dla niego "koleżanką po zeszyt" (znacie to: ejjjj możesz mi pożyczyć zeszyt z notatkami...) to nagle stałam się "niezłą laską". Ciężko było mu zrozumieć, że nie jestem zainteresowana, mimo, że on był największym "kasanową" w całej szkole.

Jest jeszcze jeden mniej miły przykład. Miałam kolegę z podwórka, bardzo go "kochała", tak jak się kocha w wieku 10lat, później 12 itp. W wieku 12lat właśnie zaczęłam dojrzewać (czyt. pojawili się przyjaciele), on był moim przyjacielem nadal, ale w czasie kiedy nie byłam pięknością, powoli kontakt się urwał. Po 10latach, kiedy stan mej twarzy był w poprawie, usłyszałam straszne słowa: "Wiesz, jak byliśmy gówniarzami to bardzo mi się podobałaś, ale nie obraź się, nie przeszkadzał mi Twój trądzik, ale jakoś tak, nie mogłem być z Tobą. Teraz jesteś piękna, ale ja mam dziewczynę. Gdyby nie ona to pewnie byłabyś ze mną..." Po tych słowach zrobiło mi się przykro, nie bardzo przykro, ale przykro.

Czasem robi mi się przykro, kiedy widzę piękną dziewczynę, która jest "niezadbana". Przykro mi nie jej, a tych wszystkich ludzi, którzy nie zwracają na nią uwagi. Bo jeśli podejdzie do życia tak, jak ja, czyli "weźmie byka za rogi", da nie jednemu nieźle popalić w przyszłości.

Inaczej ludzie patrzą na nas kiedy jesteśmy ładni, piękni, inaczej, gdy do urody dochodzi inteligencja, a inaczej, gdy mamy tylko inteligencję.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • zakompleksionazyrafka

    Cudownie, że akurat trafiłam na ten wpis. Jak to czytałam to w myślach sobie powiedziałam: "to by było takie proste? wystarczy kieca i trochę ciała odsłonić"? Serio, uważasz, że tak to działa? Ja jakoś nie mam szczęścia z facetami... Nie zwracają na mnie uwagi. Może spróbuję Twojej magicznej taktyki.

  • miluska26788

    Ważne jak będziesz się zachowywała w towarzystwie facetów, jeśli zagrasz "bidulkę" to będziesz traktowana, jako taka bidulka. Pamiętaj, że lepiej jest być rekinem niż płotką, nie daj się zjeść :) A kiecka i trochę ciała to działało od dawna, najważniejsza jest pewność siebie. Jesteś kobietą i pokaż to!

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci