Menu

Nie-całkiem-normalne życie

Nie możesz zabić kota? To za głaszcz go na śmierć.

czy będziesz wiedział...?

miluska26788

 

Miałam dzisiaj pisać zupełnie o czymś innym, ale pewne sytuacje w życiu zmuszają do silnej reakcji, nie zawsze rozsądnej.

 

Przed wyjaśnieniem tego, co chciałaby opisać, zadam pytanie, kim chcemy być, a kim jesteśmy? Czasem jesteśmy kopią naszych rodziców, większość osób chce iść własnym torem, decydować sam za siebie, a nie którzy chcą, aby bliskie im osoby pomagały podjąć mądre i odpowiednie decyzje (pamiętajmy, że często odpowiednia decyzja nie jest mądrą, a mądra nie jest odpowiednia- wiem z własnego doświadczenia). Nie chcemy popełniać błędów rodziców, a raczej to rodzice nie chcą, abyśmy popełniali ich błędy. Nieświadomie to robimy, tylko ubrane jest to w inny papierek, inną otoczkę. Niestety człowiek popełnia błędy, ale i też uczy się na nich, potrafi wyciągnąć wnioski.

 

4lata temu miałam plan na siebie, wiedziałam co chcę robić. Przez te 4 lata moje plany uległy zmianie z prostej przyczyny, zmieniało się moje nastawienie do świata, do sytuacji. Podejmowałam decyzje, wybory, które niekoniecznie uniemożliwiały mi realizacje planów, ale pomogły w realizacji siebie, poznawałam własną osobę, próbowałam również robić to z osobami z mojego otoczenia, rozróżnić kto jest moim przyjacielem, a kto nie, z różnym skutkiem.

Tak jak wspomniałam, miałam plan. W dalszym ciągu mam, trochę zmodyfikowany, ale jest. Wiem, co chcę w życiu robić. W minionym roku, zrezygnowałam z wielu rzeczy. Wspomniałam, że tamten rok był rokiem wyborów, ale nie moich. Nie wybierałam tego, co jest dla mnie dobre, najważniejsze, ale to, co jest odpowiednie dla innych. Moje zdanie się nie liczyło. Jeśli na coś się uparłam dążyłam do tego i tuż przed samym finałem, przed samą metą dostawałam po głowie. Okazywało się, że wybór, iż był mój, był dla mnie samej i mądry i odpowiedni, okazywał się niewygodny dla innych. Jeśli mój upór nadal był nieugięty, stosowano "szantaż" emocjonalny. I chyba właśnie dlatego jestem tu, gdzie jestem, robię to, co robię, lecz jestem, kim jestem i nikt tego nie zmieni.

„Czy będziesz wiedział co przeżyłeś?” słowa Marii Janion, skłaniają do refleksji, zadumy nad własnym życiem. Właśnie, nad życiem. Czy czegoś żałuję? Czy wiem, co przeżyłam? Wiem i nie żałuję niczego. Może tak miało być, może gdzieś tam na górze tak zdecydowano. Życie jest kwestią wyborów, nie zawsze mądrych i nie zawsze odpowiednich, ale Twoich. Nie ważne czy były one pod presją, czy z własnej woli, zawsze był to Twój wybór. Jeśli nie możesz się z nim pogodzić, spróbuj, aby następnym razem nie żałować tego. Chociaż, teraz patrząc wstecz, nie żałuję podjętych decyzji. Korzystam w pełni z życia, na swój sposób. W dalszym ciągu kieruję się mottem "nie możesz zabić kota, za głaszcz go na śmierć" oraz w ostatnim czasie bardzo aktywne "kto nie ryzykuje nie pije szampana".

 

© Nie-całkiem-normalne życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci